Opis zdjęcia
Są kadry, które początkowo działają jak spełnienie prostego marzenia o górach. Drewniana chatka, poranny szron, pierwsze światło na zboczach i Krywań stojący z tyłu jak oczywisty strażnik całej sceny. Wszystko na swoim miejscu. Widok niemal zbyt idealny, żeby nie poczuć przez chwilę dziecięcej radości z samego patrzenia. A potem przychodzi druga myśl - że nawet takie miejsca nie są już naprawdę bezpieczne przed presją zabudowy. Tam, gdzie krajobraz powinien oddychać przestrzenią, coraz częściej pojawia się apetyt na kolejne domy, apartamenty i „widok premium”. I nagle fotografia przestaje być tylko zapisem pięknego poranka. Staje się też cichym dokumentem czegoś, co może za chwilę wyglądać zupełnie inaczej. Nie mam nic przeciwko obecności człowieka w krajobrazie. Ta chatka przecież też jest jego częścią. Problem zaczyna się wtedy, gdy miejsce traci proporcje - gdy ciszę, światło i przestrzeń próbuje się przeliczyć na metry kwadratowe. Pod Krywaniem szczególnie mocno czuć, jak cienka jest granica między harmonijną obecnością a zawłaszczaniem widoku.
Komentarze
ładnie
Bdb
Przyjemne dla oka