Opis zdjęcia
Gorące przedpołudnie w centrum Katanii, gdzie życie tętni na ulicach. Centralna Katania to zagłębie restauracji, sklepów i bazarów, które wieczorem przeradza się w bardzo rozrywkową dzielnicę, tętniącą życiem nocnym, muzyką i różnymi występami ulicznymi. Kiedy odejdzie się już lekko w bok z centralnej części i skręci w wąskie zaułki, trafia się już do innego świata, gdzie królują stare układy i gdzie można poczuć klimat lat 80-tych XX w. Niewiele udało mi się tam zrobić zdjęć, bo miałem wrażenie że jestem zewsząd obserwowany. Ilość wytatuowanych kolesi przemykających na swych szybkich skuterach robiła piorunujące wrażenie. Przed sypiącymi się kamienicami i na podwórkach toczyło się życie według niepisanego kodeksu. Czasem przejechał jakiś zabłąkany radiowóz, ale ogólnie można tam było chyba tylko liczyć na siebie i szczęście. Na kilka nocy zamieszkałem w dzielnicy San Cristoforo. To surowa, zaniedbana część miasta o robotniczym charakterze, z wąskimi uliczkami i autentycznym, lokalnym życiem, które jednak bywa przytłaczające dla turystów. San Cristoforo (wraz z sąsiednim San Berillo czy okolicami Via Plebiscito) wymieniane jest w lokalnych poradnikach jako miejsce, gdzie lepiej nie zapuszczać się po zmroku. Powroty do "mojej" dzielnicy grubo po północy były zawsze naznaczone dreszczykiem emocji. Po kilku dniach czułem się tam jednak już nieco lepiej. Kilku kolesi stojących bez przerwy nieopodal mojej kamienicy zaczęło mi nawet machać na powitanie. jednego wieczoru, gdy siedziałem na schodkach z papierosem przed drzwiami mojego "pensjonatu" podjechała nagle szybko jakaś stara fura i z piskiem opon zahamowała tuż przede mną. Wyskoczyło z niej czterech wielkich, czarnych kolesi, wyglądających niezbyt przyjaźnie. Ja od razu aż wstałem z wrażenia, a oni podeszli i mówią: "Yo man, we are living here". Okazało się, że wynajmują pokój na przeciwko mojego :)))
Komentarze
Się dzieje...:)
@mimicry - akurat gołębi i kubków fruwających po ulicach tam jest zatrzęsienie w tej Katanii :)))
@Piotr-M - tak, Sycylia na pierwszy rzut oka ma bardzo turystyczną twarz, niemal romantyczną z tymi wszystkimi odstawionymi knajpami pod turystów, ale... wystarczy pójść dwie uliczki w bok od tych głównych szlaków z przewodników i otwiera się inna rzeczywistość. Doznałem tego i w Katanii (jedynie parę przecznic od centrum) i w Palermo (ze dwieście metrów wgłąb wąskich uliczek od obleganej katedry i zamku). Kiedyś pewnie bym tam nastrzelał zdjęć, teraz z wiekiem stałem się chyba ostrożniejszy, bardziej przewidujący :D Chciałbym tam pomieszkać dłużej, może wtedy dałbym radę zrobić porządny reportaż z tych prawdziwych dzielnic.
Lubię twoje opowieści Marek, dopiero jak się zejdzie z utartych dla turystów szlaków można zobaczyć i poczuć prawdziwość miejsca ze wszystkimi konsekwencjami naszych decyzji. Pamiętam jak w 2013 wracając nocą przez Palermo do Trapani wjechałem z ciekawości w taką część miasta, że serio myślałem, że mnie zastrzelą (gangi handlujące narkotykami), wszyscy nagle nie patrzą i pokazują palcami / rękami na mojego fiacika , zatrzymałem się na światłach i kilku z nich zaczęło obchodzić mój samochodzik, serio nie wiedziałem co mam zrobić, otworzyć szybę i pozdrowić ich po włosku :), uciekać pieszo..., w końcu po zmianie światła wjechałem w boczną uliczkę, która zbawiennie wyprowadziła mnie z tego miejsca !!! Bardzo dobra fotografia 👍
rządzisz rezon,rządzisz ;) i ten kubek i gołąbek ... wklejasz to, wklejasz jak nic! :D
Ok, opowieść bardzo ubarwia zdjęcie.
fajne, jak zawsze
Świetne i opowieść powodujaca gęsia skórke na rekach.....całość super
PE proszę :)