Oczywiście cała ta koncepcja jest całkowicie surrealistyczna – w rzeczywistości nie da się zobaczyć światła laserowego w paśmie telekomunikacyjnym, bo mieści się ono w podczerwieni. 😅 To więc bardziej artystyczna wariacja na temat tego, jak mogłoby wyglądać przerwane światłowodowe włókno przenoszące dane.
…Pomysł był banalnie prosty, ale kusił mnie od dawna: chciałem fotograficznie zobrazować przerwane jednomodowe włókno światłowodowe wykorzystywane w technologii DWDM — tej sprytnej sztuczce umożliwiającej przesyłanie wielu strumieni danych jednym włóknem dzięki różnym „kolorom” światła. Ot, cała magia… albo i nie 😉
Żeby to oddać, wczoraj wieczorem, czekając na pizzę pod pizzerią, zrobiłem tę fotografię. Uwieczniłem jadące w obu kierunkach samochody i sygnalizację świetlną nad ulicą, celowo wprawiając aparat w ruch, by światła rozciągnęły się niczym pakiety danych w światłowodzie. I tak powstała moja „opowieść” o DWDM w wersji uliczno-fotograficznej 😁
Włókna to mamy: tekstylne, mięśniowe, nerwowe, węglowe, drzewne, stalowe, kevlarowe… i pewnie jeszcze parę innych. Piotrze, błagam, napisz dokładniej, bo nie wiem, gdzie przyłożyć ucho, żeby posłuchać tych intrygujących, kolorowych wyznań :-)
Komentarze
Ciekawie zrealizowany pomysł na fotę.
Piotrze, ja również serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wielu udanych wieczorowych fotospacerów :-)
Mariusz, polecam się i pozdrawiam serdecznie 👍
Piotrze, wielkie dzięki za wielomodowe wyjaśnienie tej światłowodowej mody :-) Nie ma to jak porządne przeszkolenie u fachowca. Dla mnie magia :-)
Oczywiście cała ta koncepcja jest całkowicie surrealistyczna – w rzeczywistości nie da się zobaczyć światła laserowego w paśmie telekomunikacyjnym, bo mieści się ono w podczerwieni. 😅 To więc bardziej artystyczna wariacja na temat tego, jak mogłoby wyglądać przerwane światłowodowe włókno przenoszące dane.
…Pomysł był banalnie prosty, ale kusił mnie od dawna: chciałem fotograficznie zobrazować przerwane jednomodowe włókno światłowodowe wykorzystywane w technologii DWDM — tej sprytnej sztuczce umożliwiającej przesyłanie wielu strumieni danych jednym włóknem dzięki różnym „kolorom” światła. Ot, cała magia… albo i nie 😉 Żeby to oddać, wczoraj wieczorem, czekając na pizzę pod pizzerią, zrobiłem tę fotografię. Uwieczniłem jadące w obu kierunkach samochody i sygnalizację świetlną nad ulicą, celowo wprawiając aparat w ruch, by światła rozciągnęły się niczym pakiety danych w światłowodzie. I tak powstała moja „opowieść” o DWDM w wersji uliczno-fotograficznej 😁
Włókna to mamy: tekstylne, mięśniowe, nerwowe, węglowe, drzewne, stalowe, kevlarowe… i pewnie jeszcze parę innych. Piotrze, błagam, napisz dokładniej, bo nie wiem, gdzie przyłożyć ucho, żeby posłuchać tych intrygujących, kolorowych wyznań :-)
Aparat Ci wyleciał? ;)
Ciekawe linie i kolory.